Witajcie Kochani
Ostatnio coraz czesciej uczestnicze w rozmowach na temat internetu i co ciekawe coraz bardziej oczywiste staje sie ze bez internetu ani roz . Nie ma cie na FB,YOUTUBE, itd . To znaczy ze nie istniejesz .
"Nie obawiaj sie , ze Twoje zycie sie skonczy.Obawiaj sie , ze sie nie zacznie."
*Czy pamietasz kiedy przeszedles metamorfoze , zmiane ktora wplynela znaczaco na Twoje zycie?
“ Jesli chcesz cos, czego nie masz, musisz zrobic cos , czego jeszcze nie robiles.”
*Slyjszales o prawie przyciagania?
“ Mow tylko I wylacznie o tym czego chcesz od zycia.”
“ Jesli bedziesz myslal tak jak teraz , to bedziesz mial to, co masz. Jezeli zmienisz swoje myslenie, zmienisz to, co masz.”
*Przeszlosc jest wspomnieniem, a przyszlosc jedynie fantazja. W rzeczywistosci obie nie istnieja. Szczesliwym czlowiekiem staniesz sie dopiero wtedy, gdy nauczysz sie istniec w terazniejszosci. Wtedy twoje zycie zmieni sie w wielkie swieto, we wspaniale widowisko.
“ Wolimy znane pieklo od nieznanego nieba.”
“ Ludzie w zyciu powinni brac kurs na gwiazdy, a nie na swiatla przeplywajacych obok statkow.”
*Uslyjszalem kiedys pewna historie, oto ona:
“Otoz w bardzo ubogiej gorskiej wiosce , ktora z braku ziemi nadajacej sie do uprawy opuscili wszyscy mlodzi, przyszedl na swiat chlopiec. Gdy dorosl, spedzal swoje dni bezmyslnie , mechanicznie I monotonnie, tak jak pozostali mieszkancy tej zamierajacej wioski, I zupelnie nie wiedzial, co z wlasnym zyciem poczac. Az pewnej nocy przysnilo mu sie morze. Poniewaz zaden z mieszkancow wioski nigdy morza nie widzial, nikt nie mogl potwierdzic , ze taka bezkresna woda gdzies na swiecie istnieje. Kiedy wiec chlopiec oswiadczyl, ze wyrusza w swiat w poszukiwaniu morza ze swego snu, wszyscy pukali sie w czolo I twierdzili, ze to szalenstwo. On mimo wszystko ruszyl w droge. Dlugo wedrowal, zanim dotarl na rozstaje drog. Przez chwile zastanawial sie , ktora z nich wybrac,w koncu poszedl ta, ktora wiodla na wprost. Po paru dniach trafil do osady, gdzie wszyscy wiedli spokojne i dostatnie zycie. Gdy powiedzial napotkanym ludziom, ze wedruje w poszukiwaniu morza, zaczeli go przekonywac, ze marnuje czas i lepiej bedzie dla niego, jezeli zamieszka w tej wiosce, zyjac rownie szczesliwie jak oni. Przez kilka lat mlodzieniec cieszyl sie dostatkiem I zyczliwoscia sasiadow . Ale pewnej nocy znowu we snie zobaczyl morze iprzypomnial sobie o swoim niespelnionym marzeniu. Postanowil opuscic wies I poszukac bezkresnej wody, ktorej istnienia nie byl pewien. Pozegnawszy sie ze wszystkimi, powrocil na rozstajne drogi. Tym razem poszedl w przeciwnym kierunku. Szedl dlugo, az w koncu dotarl do wielkiego miasta. Zachwycil sie jego gwarem I kolorowymi mieszkancami I postanowil tam pozostac. Uczyl sie , pracowal I bawil. Z czasem zupelnie zapomnial o celu swojej podrozy. Gdy jednak po paru latach znowu przysnilo sie mu morze, pomyslal, ze jesli porzuci swoje mlodziencze marzenia, to zmarnuje zycie. Wrocil, wiec na rozstaje I wybral kolejna droge. Po dlugiej wedrowce dotarl do lasu. Na niewielkiej polanie ujrzal chatke, a przy niej niemloda juz , ale piekna kobiete rozwieszajaca praniee. Zaproponowala mu, by zamiast wedrowac po swiecie w poszukwaniu morza, pozostal z nia, bo jej maz dawno temu poszedl na wojne I wszelki slad po nim zaginal. I tak tez sie stalo. Przez wiele lat wiedli szczesliwe zycie, wychowali gromadke dzieci, ale pewnego dnia naszego bohatera, ktory byl juz starym czlowiekiem, znowu nawiedzil sen o morzu. Zostawil wiec z zalem wszystko, z czym zwiazal sie przez lata, I powrocil na rozstajne drogi. Zaczal wedrowac ostatnia, nieznana mu jeszcze sciezka, ktora okazala sie bardzo stroma I kamienista. Szedl z trudem, az zaczal sie obawiac, ze wkrotce calkiem opadnie z sil. Gdy znalazl sie u podnoza wielkiej gory, postanowil wspinajac sie na nia , w nadzieji , ze chodzby z oddali zobaczy swoje wysnione morze.Po wielu godzinach ostatkiem sil dotarl na szczyt. Rozposcieral sie z niego widok tak szeroki , ze ujrzal rozstajne drogi I wioske, w ktorej mieszkancy wiedli dostatnie zycie, I wielkie miasto, I chatke kobiety, z ktora spedzil tak wiele szczesliwych lat. A gdy spojrzal dalej , hen na horyzoncie zobaczyl blekitne, bezkresne morze. Zanim w koncu zatrzymalo sie jego zmeczone serce, przez lzy zalu I wzruszenia dostrzegl jeszcze, ze kazda z drog , ktora podazal, prowadzila do morza, tylko zadna z nich nie poszedl do konca.